Rapidshare a prawo



Pisząc o serwisie hostingowym jakim jest z pewnością strona rapidshare.com, nie możemy pominąć kwestii legalności plików umieszczonych na serwerach. Co prawda to właśnie pliki łamiące prawa autorskie są najczęściej ściągane w Internecie i generują największe obroty dla serwisu, jednak są w pełni nielegalne i zarówno osoby je umieszczające, jak i ściągające mogą zostać oskarżone o łamanie praw autorskich…

Czy ktoś z nas wyobraża sobie sytuację, iż przeciętny Kowalski wykupuje limit możliwych do ściągnięcia plików w przeciągu siedemdziesięciu dwóch godzin blisko piętnastu gigabajtów (!) danych i będą to tylko i wyłącznie pliki z legalnego źródła? Trudno sobie wyobrazić, aby owe piętnaście giga zajmowały tylko zdjęcia z ostatnich rodzinnych świąt, czy też z wakacyjnego, dwutygodniowego urlopu nad Bałtykiem. Nie ma się co czarować, rapidshare z założenia miał być serwisem, gdzie będzie można umieścić wszystkie pliki, a odpowiedzialność za to miała stać dopiero na kolejnym miejscu.

Co prawda sam serwis nie sprawdza wszystkich plików umieszczonych na jego serwerach, gdyż zajęłoby to zbyt wiele czasu, ale coraz częściej możemy się spotkać z sytuacją, iż dane pliki zostały usunięte z jego zasobów. Dzieje się tak, gdyż sprawdzane są nazwy plików upload’owanych i jeżeli budzą nielegalne podejrzenia, odchodzą w nicość.